Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie. Akceptuję politykę wykorzystywania plików cookies w serwisie zamknij
Widok postu

Balkon

Było jeszcze wcześnie rano, ale już robiło się gorąco. Wyszedłem na balkon w cienkim szlafroczku, który zazwyczaj zabieram ze sobą na wakacje i usiadłem na jednym z trzech plastikowych krzesełek wchodzących w skład standardowego wyposażeniu pokoju hotelowego. Miałem cały dzień dla siebie, bo moi dwaj kumple pojechali na jakąś wycieczkę fakultatywną, którą ja nie byłem zainteresowany. W ogóle rozmijaliśmy się w zainteresowaniach. Mieliśmy spędzić wakacje w zupełnie innym składzie, ale finalnie wyszło jak wyszło. Oni woleli gdy ktoś im organizował atrakcje, a wieczory spędzali na dyskotekach nad morzem. Ja ceniłem sobie swobodę i lenistwo na plaży. No i erotyczne atrakcje, których oni nie podzielali i o których nie wiedzieli.
    Już drugiego dnia odkryłem, że kawałek dalej za klasyczną plażą opalają się naturyści, a jeszcze dalej, wśród wystającego z wody labiryntu skałek, dzieją się rzeczy o wiele bardziej podniecające! Jako bisex raz i drugi podglądałem tam baraszkujące pary mieszane, aż któregoś razu trafiłem na osiłka zabawiającego się z młodym, szczuplutkim chłopakiem. Uprawiali ostry, wyuzdany sex, a ja patrząc na nich marzyłem by do nich dołączyć, a raczej by zamienić się miejscami z tym młodziakiem. Podziwiając jak daje dupy swemu partnerowi szybko osiągnąłem wzwód i zajmując się swym sterczącym kutasem dodatkowo wpakowałem sobie dwa palce w tyłek. I wpatrzony w gejowską parę, marzący o takim analu którego byłem świadkiem, zrobiłem sobie dobrze.
    Potem się opalałem, a późnym wieczorem wspominając harce dwóch gejów znów byłem tak napalony, że postanowiłem po raz kolejny się wybrandzlować. Moi kumple jak zwykle poszli na disco. Bałem się jednak, że któryś niespodziewanie wróci, wyszedłem więc ulżyć sobie na balkon. O tej porze panował tu mrok, cisz i spokój, a gdyby ktoś wszedł do pokoju, zanim dotarłby do miejsca w którym usiadłem, zdążyłbym jakoś zamaskować to, czym się zajmuję.
    Rozejrzałem się wokół. Balkon, a raczej podłużny taras przebiegający wzdłuż dłuższych boków całego budynku, był podzielony niskimi przepierzeniami na odcinki przyporządkowane do każdego z pokoi hotelowych. Nasz był ostatni, więc sąsiedztwo mieliśmy tylko z lewej strony. Teraz byłem tu zupełnie sam i nie podejrzewałem, aby przez najbliższy czas uległo to zmianie. Jednak dla pewności plastikowe krzesełko z oparciem, na którym zamierzałem usiąść, ustawiłem tyłem do przepierzenia odgradzającego nas od sąsiadów. Z dołu nie można było mnie dostrzec, bo widok częściowo zasłaniały drzewa, a poza tym było ciemno.
    Rozsiadłem się więc wygodnie na krzesełku, zsunąłem slipki, czyli jedyną część garderoby jaką na sobie miałem i zająłem się onanizmem. Przymknąłem oczy i marzyłem o plażowym seksie z facetem, który robi ze mną przeróżne podniecające i wyuzdane rzeczy. Pieszcząc się zapewne cicho pojękiwałem, ale najwyraźniej nikomu to nie przeszkadzało, bo nie niepokojony wytrzepałem się do wytrysku. Potem siedziałem jeszcze przez chwilę rozleniwiony i zaspokojony, a kiedy wstałem... zobaczyłem go! Tuż za barierką przegradzającą balkony stał sąsiad i palił fajka! Nie wiedziałem jak długo tu był i ile widział, ale sądząc pod długości papierosa jaka została mu jeszcze do wypalenia, obserwował mnie kilka minut. Speszony niezgrabnie schyliłem się po slipki, a on uśmiechnął się do mnie, pstryknął kiepem na trawnik, pogroził mi palcem i wrócił do swego pokoju.

      Od tej przygody minęły dwa dni. Przez ten czas przelotnie spotkałem sąsiada parę razy w okolicach hotelu i na balkonie, gdzie wychodził palić. Podczas pierwszego z tych spotkań podał mi rękę i się przedstawił. Na imię miał Karol. Ja również mu się przedstawiłem. Poza tym nie rozmawialiśmy, lecz wymienialiśmy zdawkowe „dzień dobry”, a on za każdym razem szeroko się uśmiechał widząc moje speszenie. Zastanowiłem się dlaczego spędzał wakacje sam, kwaterując w dwuosobowym pokoju. Może jego towarzysz lub towarzyszka zrezygnował, a może po prostu lubił samotność? Przy kolejnej balkonowej okazji przyjrzałem mu się uważniej. Był o głowę ode mnie wyższy, straszy, pewnie sporo po czterdziestce, i całkiem przystojny. Przyłapałem się na tym, że wyobrażam sobie jakby to było pójść z nim na nadmorskie skałki, i stwierdziłem że ten pomysł był całkiem rajcowny!
    Kiedy więc moi kumple wyjechali na całodzienną wycieczkę, a ja myślałem, że znów mam cały balkon dla siebie, wyszedłem z pokoju i usadowiłem się na swym ulubionym krzesełku ciesząc się początkiem kolejnego pięknego, bezchmurnego, upalnego dnia. Hotel opustoszał i zacząłem podejrzewać, że wszyscy oprócz mnie wybyli na fakultatywne oglądanie zabytków pobliskiego miasta. Tak jednak nie było, bo wkrótce balkonowe drzwi sąsiedniego pokoju się otworzyły, a ja ujrzałem Karola odzianego w dresowe spodnie i w klapki, z papierosem w dłoni.
Tym razem zamiast „dzień dobry” zagadnął:
- Proszę, nie krępuj się!
Nie zrozumiałem.
- Obaj wiemy że jesteś naturystą i ekshibicjonistą. Nie krepuj się i ściągnij ten szlafrok!
Byłem boso i w swym cienkim szlafroczku, a on gapił się na mnie tak, że czułem się nagi.
- Tak teraz i tutaj? - odpowiedziałem.
- A masz z tym jakiś kłopot? Tak wielu widziało cię nago.
- Mnie? - byłem zdziwiony - A gdzie i kiedy?
Znów pogroził mi palcem jak tamtego wieczora, a potem dodał:
- Coś ci pokarzę.
Wyrzucił niedopałek, wszedł do swojego pokoju i za moment wrócił z laptopem. Nie pytając mnie o pozwolenie przeszedł okrakiem nad barierką dzielącą nasze balkoniki i gestem wskazał bym spojrzał na ekran. Na zdjęciu byłem... ja. Ja na skalistej części plaży, walący konia i robiący sobie w tyłek palcówkę!
- Chciałem cię przelecieć kiedy robiłem te zdjęcia - oznajmił siadając na krzesełku obok - ale nie lubię robić tego aż tak publicznie. I na dodatek nie chciałbym, aby mnie ktoś podczas takich akcji sfotografował, a potem pokazał fotki w necie...
- Chyba tego nie zrobisz? - przestraszyłem się nie na żarty - Masz tych zdjęć więcej?
- Oh tak - sąsiad położył laptopa na trzecim z krzesełek, a ja przejrzałem fotki. Było ich około dziesięciu, wszystkie dobrej jakości, i na wszystkich dobrze było widać jak się zabawiam.
- Byłbyś niezłym aktorem porno - mój rozmówca szeroko się uśmiechnął - Jesteś szczupły, masz niezłą dupę i sporego kutasa, choć najwyraźniej wolisz mieć wkładane, niż być wkładającym, prawda?
- Prawda - przyznałem czerwony ze wstydu - Lecz nie wszyscy muszą o tym wiedzieć. Te zdjęcia...
- Możesz je ode mnie odkupić - przerwał mi - A raczej spowodować, że będziemy je mieli tylko ja i ty i będą one naszą tajemnicą.
- To znaczy? - nie byłem pewny co ma na myśli.
- To znaczy, że fotek nikomu nie pokażę jeśli dasz mi dupy. Ale nie tak po prostu, bo mam specyficzne upodobania.
- To znaczy? - powtórzyłem.
- Idealnie się dobraliśmy! Ja jestem aktywny i lubię na ostro. Na bardzo ostro.
Bardzo ostro? Od razu przypomniały mi się sceny, które oglądałem na skałkach. I poczułem jak mój członek zaczyna twardnieć.
    Sąsiad kliknął w klawiaturę laptopa i otworzył inny folder, w którym miał zdjęcia naprawdę hardkorowego gejowskie porno. Zacząłem je przeglądać, a pod wpływem tego, na co patrzyłem mój członek bardzo szybko zesztywniał zupełnie.
- Jesteś sadystą - bardziej stwierdziłem, niż spytałem.
- A ty lubisz uległość i widzę, że te obrazki robią tobie wrażenie! - Karol uśmiechnął się porozumiewawczo, po czym pochylił się w moim kierunku i rozwiązał mi pasek od szlafroka. Jego poły opadły na boki odsłaniając moje piersi, brzuch i sterczącą pałę.
- Proszę... jesteśmy w miejscu publicznym... - próbowałem słabo oponować, ale nie okrywałem się szlafrokiem, a zamiast tego oglądałem kolejne fotki.
- Twoja plażowa palcówka to nic! - sąsiad nie zwrócił uwagi na moją nieśmiałą próbę protestu - Wyobraź sobie, że pozujesz do takich zdjęć!
Do zdjęć, które obrazowały ostrą chłostę, bicie, przypalanie, poniewieranie, dręczenie na różne sposoby i dymanie na oba otwory chłopców takich jak ja.
    Siedziałem obnażony, coraz bardziej podniecony, ale on się ani nie rozbierał, ani mną nie zajmował. Sięgnąłem więc sam do swego kutasa i zacząłem się pieścić.
- A gdzie się tak spieszysz? - zapytał Karol - Czy nie lepiej dawkować przyjemność? Na razie zostaw go w spokoju.
Spełniłem jego życzenie, lecz głaskałem się po piersiach, brzuchu i udach. Kiedy jednak na kolejnej fotce zobaczyłem chłopaka, w którego wypiętą dupę muskularny murzyn pakował swoją wielką pałę, i gdy wyobraziłem sobie, że jestem na jego miejscu, moja dłoń znów powędrowała do mego krocza.
- Jeszcze nie! - upomniał mnie sąsiad – Pamiętaj, że długo wyczekiwane lepiej smakuje.
Może miał rację? Posłusznie zaprzestałem onanizmu, choć tylko na krótką chwilę, bo scena z następnej fotki sprawiła, że znów zacząłem to robić.
- Może przyniosę kajdanki? - zaproponował Karol - To cię skutecznie powstrzyma przed zabawą kutasem!
Kiedy powiedział „kutas” uśmiechnąłem się. Zawsze rajcowało mnie świntuszenie i mocne słownictwo, więc chętnie zagrałem w tą grę:
- Oglądając takie ostre pierdolenie trudno powstrzymać się przed brandzlowaniem. Ale kajdanki... może później?
- Nic na siłę. - Karol nie nalegał - Lecz jeśli te igraszki nazywasz ostrym pierdoleniem, co powiesz na to?
Kolejne fotki przedstawiały seks zbiorowy. A raczej zbiorowy gwałt dokonywany przez trzech facetów na młodym chłopaku. Choć nie do końca gwałt, bo ofiara była wyraźnie podniecona.
    Gdy komentowałem oglądaną scenę wreszcie poczułem jego dłoń na swym członku. Jego dotyk nie był delikatny. Ścisnął palcami mojego żołędzia obserwując moje reakcje, a ja przeciągle westchnąłem z rozkoszy. Teraz nasz zabawa zaczęła się na dobre, a ja szybko zrozumiałem jej reguły. Im więcej świntuszyłem używając wulgarnych słów, tym częściej Karol dotykał mojej pały. Był przy tym coraz brutalniejszy: powoli bardzo mocno mnie onanizował, a także ściskał w garści i drapał paznokciami mojego żołędzia. Rozkosz i ból jaki mi sprawiał spowodowały, że pozbyłem się wszelkich hamulców i przyznałem, że zawsze marzyłem aby uczestniczyć w takich zabawach jakie oglądamy na zdjęciach. Słysząc to Karol kazał mi zdjąć szlafrok.
    Zupełnie nagi czułem się bezbronny i zdany na jego łaskę i bez sprzeciwu poddawałem się jego pieszczotom, a także spełniałem wszystkie polecenia. Kiedy nabrał ochotę na oglądanie jak robię sobie palcówkę, rozkraczyłem się na krzesełku unosząc nogi i tak jak na skałkach wsadziłem sobie w tyłek dwa poślinione palce. Gdy to zrobiłem, pochylił się nade mną i objął ustami mojego członka i zaczął go ssać tak mocno i boleśnie, że głośno jęczałem i błagałem go o litość. Po tej torturze zostawił w spokoju mojego wymęczonego, pulsującego, zaczerwienionego i podrapanego kutasa, a ja jednocześnie bałem się, i marzyłem o tym, aby znów go dotknął. Mimo cierpień jakie i sprawiał, a może właśnie dzięki nim, byłem bliski orgazmu. Powiedziałem mu o tym, że jeśli teraz mnie popieści, to na pewno się spuszczę. A wtedy Karol uśmiechnął się lubieżnie, sięgnął do moich jąder od spodu, ujął je w dłoń, ścisnął i zaczął powoli skręcać. Nie próbowałem się wyrywać, bo wiedziałem, że to bezskuteczne i że jest ode mnie znacznie silniejszy. Patrzyłem więc co ze mną robi wydając coraz głośniejsze, przejmujące jęki i niekontrolowane okrzyki.
    Kiedy mnie puścił półleżałem na krześle, spocony, szeroko rozkraczony i kompletnie zdominowany. Ból jakie mi zadał przewyższyły rozkosz, i mój członek zmiękł i sflaczał. Napawając się moimi cierpieniami Karol wstał i zsunął do kolan dresowe spodnie. Zrozumiałem, że właśnie dotarliśmy do tej części zabawy, w której będę musiał zadbać o jego przyjemność. Zapewne miałem taką minę, jak wielu chłopców na zdjęciach, które dziś oglądałem. Czułem się też podobnie, jak erotyczna zabawka służąca do zaspokajania czyichś perwersyjnych kaprysów. I było to bardzo, bardzo podniecające!
    Jego sterczący kutas był naprawdę imponujący: dość długi, a przy tym bardzo gruby, zwieńczony masywnym, szerokim żołędziem. Patrzyłem na jego wzwód z zazdrością, wiedząc że moje pieszczoty skończą się jego orgazmem. Bez poganiania wziąłem jego męskość w dłoń i zacząłem go powoli onanizować. Cały czas czując ból w zgniecionych, pulsujących jądrach sprawiałem mu rozkosz o jakiej sam marzyłem.
    Po dwóch minutach Karol wstał i zbliżył się do mnie. Półleżąc na krzesełku miałem jego kutasa na wysokości twarzy, więc złapał mnie za włosy i wpakował mi go do ust. Nie tyle robiłem mu laskę, co byłem przez niego pieprzony w usta. W przerwach między dymaniem bił mnie kutasem po twarzy, a także ciągnął i podszczypywał za sutki. Jego ręka posuwała się coraz niżej po moim ciele, docierając do brzucha, a potem do krocza. Jęknąłem głośno gdy dotknął mojego członka, lecz tym razem był delikatniejszy. Po jakimś czasie kutas znowu mi sterczał, a Karol nie zabawiał sim nim tak brutalnie jak poprzednio. Brandzlował mnie jednak rzadko i krótko, skupiając się przede wszystkim na wykorzystywaniu mnie oralnie.
    Gdy poczuł że niedługo dojdzie, kazał mi wstać i nadziać się na jego kutasa. Na szczęście nie chciał zrobić tego zupełnie na sucho, lecz zamiast lubrykantu musiała wystarczyć moja ślina. Rozsiadł się wygodnie na krzesełku, a ja stanąłem do niego tyłem, uniosłem i oparłem prawą nogę o opacie krzesła, a on złapał mnie za biodra i pociągnął w dół. Poczułem jak jego masywny żołądź zagłębia się między moje pośladki i jak boleśnie rozwiera moją cisną dziurkę. Mocno bity dłonią po dupie zostałem zmuszony do kręcenia biodrami i do nabijania się na jego pałę. W tej pozycji wsadził mi tylko do połowy, ale nie tyle długość, co obwód jego kutasa spowodował, że jęczałem jak gwiazda porno, z tym że nie były to jęki udawane na potrzeby filmu. Cierpiąc robiłem jednak co kazał, a po kilku ruchach poczułem jak spuszcza mi się do środka strumieniem ciepłej spermy.
    Kiedy pozwolił mi z siebie zejść opadłem na krzesełko, które wcześniej zajmowałem i na jego polecenie rozłożyłem szeroko nogi rozchylając przy tym dłońmi pośladki, aby mógł patrzeć na swoje nasienie wyciekające z mojego tyłka. Cierpienia spowodowane wpychaniem w moją dupę słabo nawilżonego, grubego kutasa były dotkliwe, jednak tym razem nie spowodowały u mnie utraty wzwodu. Wręcz przeciwnie, moja pała ciągle się prężyła i naprawdę znów mi niewiele brakowało, abym wreszcie szczytował. Domyślając się moich pragnień Karol zakomunikował mi, że teraz mam dwa wyjścia: mogę albo wrócić do pokoju i zwalić sobie konia, albo zajrzeć do niego za dwie godziny.
- W tym drugim przypadku - dodał - dostaniesz jeszcze więcej tego co ci zafundowałem. Ale nie możesz mieć i tego, i tego. Więc albo zaspokój się samotnie, albo wróć żebym znów zrobił z ciebie dziwkę spełniającą moje kaprysy. A jak się dobrze spiszesz, nie jest wykluczone, że nawet pozwolę ci na orgazm.
    A potem wstał, schował kutasa w spodnie i przelazł przez barierkę do swojej części balkonu. Zatrzymał się tam jeszcze na chwilę patrząc z uśmiechem, jak z jękiem wstaję z krzesła i jak rozczarowany zbieram swój szlafrok i wracam do pokoju.
    Kiedy zostałem sam stanąłem przed lustrem i obejrzałem swe ciało. Byłem potargany i spocony, sutki i ich okolice miałem zaczerwienione, pośladki obite, jądra nieco opuchnięte, mój zasiniony kutas ciągle sterczał, a po udach skapywała mi sperma. Pomyślałem, że jeszcze nie przypominam dręczonych chłopców z fotek, które pokazywał mi Karol. Ale że mam możliwość to zmienić za dwie godziny!
    Czy naprawdę byłem rozczarowany? Poniekąd, ale zdałem sobie sprawę, że to wszystko razem wzięte było naprawdę bardzo rajcujące!
    Poszedłem do łazienki, wytarłem zasychające na mej skórze nasienie i z buteleczką oliwki usadowiłem się na łóżku. Nabrałem jej trochę na palce i zacząłem nawilżać obtarty, obolały odbyt. Po chwili masowanie mej ciasnej, ostro potraktowanej dziurki przerodziło się w palcówkę. A w wyobraźni moje palce zamieniły się w kutasa Karola, a kolejne dwa palce które włożyłem sobie w usta, w kutasa mięśniaka obserwowanego na plaży.
    Przesunąłem się na łóżku w ten sposób, aby widzieć w lustrze swe odbicie. Z najwyższym wysiłkiem powstrzymywałem się aby nie dotykać mego pulsującego, nabrzmiałego, wymęczonego i tak długo nie zaspokojonego członka. Bo według propozycji mojego dręczyciela mogłem się teraz zaspokoić sam, albo... albo...
    Zwlokłem się z łóżka i wziąłem zimny prysznic. Potem spróbowałem zrobić sobie śniadanie i włączyłem TV, byle tylko nie myśleć o seksie. Założyłem też na powrót szlafrok, aby nie podniecać się swą nagością. Poniekąd to wszystko pomogło, lecz po jakimś czasie skonstatowałem, że patrząc na balkonowe krzesełko zaczynam się bezwiednie głaskać po piersiach i brzuchu. Zerknąłem na zegarek. Od mojego powrotu do pokoju minęła dopiero godzina! Mimo to wyszedłem na balkon i zawołałem w kierunku drzwi sąsiada:
- Karol, masz może wolną chwileczkę?
Odpowiedział mi jego śmiech.
- Czyżby minęły już dwie godziny? - zapytał.
Jeszcze nie - przyznałem - ale...
- Ale nie możesz już wytrzymać?
Nie odpowiedziałem. Karol wyszedł na balkon trzymając w dłoniach solidny, rzemienny pejcz. Na ten widok westchnąłem i przymknąłem oczy wyobrażając sobie co mnie czeka.
- Jeszcze masz szansę wrócić do siebie. - Karol puścił mi oczko - Bo ostrzegam, że druga lekcja będzie bardziej bolesna. I bardzie podniecająca.
Bardziej bolesna?
I bardziej podniecająca?
Nie miałem się nad czym zastanawiać. Ściągnąłem szlafrok który opadł na podłogę i nagi przedostałem się na jego stronę balkonu.

G77 · 596 dni temu
Komentarze
Ułóż według: 
Na stronę: 
 
  • Brak komentarzy
Informacja o wpisie
  Zobacz profil __user_title__
G77
Uległy i perwersyjny
100% uległy
PL, Mazowieckie, Warszawa
05.03.2017 (596 dni temu)
Oceń
0 głosy
Akcje
Kategorie
Prywatne (4 wpisy)
Wspomnienia (1 wpisy)
Tagi
Pusty
Balkon